Recenzja: Jak powstała bomba atomowa

Krzysztof Rzymkowski

Postępy Techniki Jądrowej

R. Rhodes
JAK POWSTAŁA BOMBA ATOMOWA
Tytuł oryginalny: The Making of the atomic bomb
Tłumaczenie: Piotr Amsterdamski
Wydawnictwo Prószyński S-ka 2000
Wydawnictwo Marginesy 2020

Richard Lee Rhodes (dziennikarz, historyk) urodził się 4 lipca 1937 w Kansas City. Jego ojciec był kolejarzem. Richard i jego brat Stanley mieli trudne dzieciństwo. Richard ukończył szkołę średnią działającą przy ośrodku (sierociniec) Andrew Drumm Institute, Dzięki stypendium Victora Wilsona został w 1955 studentem Uniwersytetu Yale, który ukończył z wyróżnieniem w 1959. Jest dwukrotnym laureatem Nagrody Pulitzera – w 1986 za książkę The Making of the Atomic Bomb i w 2007 za książkę Arsenals of Folly: The Making of the Nuclear Arms Race. Książka Jak powstała bomba atomowa jest wysoko oceniana przez historyków i byłych uczestników projektu Manhattan.

Historia powstawania broni jądrowej rozpoczęła się na początku dwudziestego wieku. Podstawy naukowe i techniczne rozwijały się dynamicznie w latach trzydziestych i przyspieszyły w czasie II wojny światowej. Są one stale przedmiotem zainteresowania różnych środowisk nie tylko związanych z techniką jądrową. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się publikacje przedstawiające nie tylko stan badań naukowych, prowadzących do powstania broni masowego rażenia ale i związane z tym obiekcje etyczne jej twórców, będących wybitnymi naukowcami. Innym również interesującym zagadnieniem są problemy  polityczne związane z bronią jądrową zarówno w krajach prowadzących badania jak i na międzynarodową skalę szczególnie po zakończeniu II wojny światowej.

W roku 2000 wydawnictwo Prószyński i S-ka wydało książkę Richarda Lee Rhodesa amerykańskiego dziennikarza Jak powstała bomba atomowa (The Making of the Atomic Bomb). W roku 2021 wydawnictwo Marginesy wydało nową nieco rozszerzoną wersję tej książki. W bardzo atrakcyjny sposób przestawiono w niej stan badań i prac nad bombą atomową w Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Japonii i Wlk. Brytanii do połowy XX wieku, a także i wątpliwości moralne uczonych tworzących broń masowego rażenia. Znaczna część książki jest poświęcona historii  budowy bomby w Stanach Zjednoczonych i uzasadnieniu jej użycia.

Książka Jak powstała bomba atomowa jest niezwykle obszerna (895 stron) oparta na bardzo bogatej bibliografii. Jej kompozycja przypomina swobodną gawędę na temat historii nie tylko budowy bomby atomowej, ale historii atomistyki z wyjaśnieniami zjawisk fizycznych, szczegółami technologicznymi (chemiczne metody selekcjonawania i oczyszczania materiałów promieniotwórczych, konstrukcja aparatury pomiarowej). Podane są także charakterystyki i krótkie życiorysy osób wykonujących eksperymenty, tworzących nowe konstrukcje aparatury lub koncepcje eksperymentów. Ponieważ znaczna część tych opowiadań nie jest powszechnie znana, szczególnie jeżeli chodzi o osoby biorące udział w tworzeniu nowej fizyki jaką była w ciągu całego stulecia atomistyka te fragmenty są bardzo interesujące. Autor stara się również wyjaśniać omawiane zjawiska fizyczne. Do  najciekawszych należą opisy fizyki pierwszego reaktora (stosu Fermiego) i wybuchu bomby.

W opracowaniu przedstawiono także historię powstania ośrodka badawczego w Stanach Zjednoczonych tzw. Projektu Manhattan, którego celem było wyprodukowanie bomb atomowych. Idea bomby atomowej powstała bardzo wcześnie. Po tym jak w roku 1903 E. Rutheford i F. Soddy opublikowali w artykule Radioactive Change pierwsze oszacowanie energii wyzwalanej podczas rozpadu      promieniotwórczego, H.G. Wells napisał futurystyczną książkę The Open Conspiracy w której przedstawił scenariusz wojny z wykorzystaniem bomby atomowej. W roku 1932 J. Chadwick opublikował wyniki eksperymentów potwierdzających wykrycie neutronu. Węgierski fizyk Leo Szilard zasugerowany powieścią H,G, Wellsa z 1914 doszedł do wniosku, że możliwa jest budowa bomby atomowej jeżeli wywołana zostanie samopodtrzymująca się reakcja wyzwalania neutronów. W kwietniu 1933 wprowadzono w Niemczech specjalną ustawę na podstawie której urzędnicy państwowi pochodzenia żydowskiego zostali pozbawieni pracy. Spowodowało to masową emigrację także uczonych początkowo do Wielkiej Brytanii a następnie do Stanów Zjednoczonych, w których rozpoczęto przekonywanie władz amerykańskich do rozpoczęcia badań na d możliwością budowy broni atomowej. Akcję tę zapoczątkował Leo Szilard. W książce przedstawiono szczegółowo te starania omawiając wzajemną korespondencje uczonych i listy do władz obrazujące determinację uczonych w dążeniu do celu. Niezwykle interesująco jest opisana historia powstawania ośrodka badań w Los Alamos dla projektu Manhattan, opis powstawania broni, opis problemów wymagających nowych rozwiązań teoretycznych i technicznych, przygotowanie próbnego wybuchu, ćwiczeń przygotowujących do bombardowanie, bombardowanie, opis przerażających skutków bombardowania, reakcje polityków i uczonych.

W sierpniu 1989 roku odbyłem w Los Alamos specjalny kurs (poświęcony metodom pomiaru plutonu w materiałach jądrowych używanych energetyce jądrowej) co pozwoliło mi zorientować się w ogólnej geografii usytuowania ośrodka badawczego.

Autor wspomniał trzech polskich uczonych biorących czynny udział w rozwoju atomistyki: Leopolda Infelda współpracującego jakiś czas z A. Einsteinem, Stanisława Ulama matematyka biorącego udział w projekcie Manhattan, a po wojnie współtwórcy bomby wodorowej wykorzystując zjawisko syntezy jądrowej oraz Józefa Rotblata współpracownika J. Chadwicka i przez krótki czas uczestnika projektu Manhattan.

W książce przedstawiono również osiągnięcia fizyków niemieckich, francuskich, brytyjskich, japońskich, duńskich koncentrując się głównie na pracach prowadzących do budowy broni jądrowej.

Książka zawiera ogromną ilość informacji z różnych dziedzin fizyki, chemii, matematyki, polityki, historii przeplatanych wzajemnie co utrudnia czasem ustalenie chronologii zdarzeń i powoduje konieczność częstych powrotów do przeczytanego tekstu. Dlatego uważam, że brak skorowidza nazwisk jest dość istotną wadą, mimo że zwiększyłoby to znacznie objętość. Szkoda, również, że w ostatnim wydaniu pominięto zestaw zdjęć